25 września 2013

Rozdział I

- Nie! Nie! Nie!
- Ale Harmony....
- Cholera jasna nie! Nigdzie z tobą dziś nie idę. Dałam się namówić wczoraj i przedwczoraj. Wystarczy! Chcę spokojnie posiedzieć na kanapie i obejrzeć film. Mam dość imprez!
- Ale Har, tym razem będzie inaczej! Zobaczysz!
- W jakim sensie inaczej Louis?! Może tym razem nie upijesz się tak, że chłopaki będą cię musieli wynosić z  klubu?! Albo może tym razem nie będziesz podrywał kelnerek?! Nie Lou. Nigdzie nie idę.
- Kochanie, proszę. Obiecuję, jeśli ze mną dziś pójdziesz to będzie to ostatnia impreza w tym miesiącu!
- Dobrze. Ale przyrzeknij, że się nie upijesz.
- Przyrzekam.
- A więc gdzie idziemy tym razem?
- Do Josha na domówkę.
- Przynajmniej tyle dobrego, że to nie klub.... Będę gotowa za godzinę. Pasuje?
- Tak. Kocham cię Har.
- Ja ciebie też. Dasz mi w końcu trochę prywatności?
- Już sobie idę. - mówiąc to Louis namiętnie pocałował swoją dziewczynę i wyszedł z sypialni zatrzaskując za sobą drzwi. Harmony zaczęła przeglądać szafę. W końcu zdecydowała się na zieloną sukienkę, którą dostała na urodziny od Violette, do tego klasyczne czarne szpilki, czarna kopertówka, kolczyki i ulubiona miętowa kurtka. Z wybranymi ubraniami udała się do łazienki. Wzięła prysznic i wysuszyła włosy. Postanowiła zostawić je rozpuszczone. Ubrała się, po czym zabrała się za makijaż. Pomalowała oczy kredką, nałożyła tusz na rzęsy i jasnoróżową szminkę na usta. Popatrzyła na odbicie w lustrze by ocenić swoją pracę. Spodobało jej się to, co zobaczyła. Wyszła z łazienki i zeszła do salonu. Tam czekał na nią gotowy już Louis. Towarzyszyli mu Harry z Mishą i Zayn z Violette. Na jej widok Lou zaniemówił.
- Ślicznie wyglądasz. - odezwała się Viv rozbawiona reakcją chłopaka - Czyż nie, Louisie?
Jej słowa otrzeźwiły Lou.
- Pięknie. - odpowiedział, po czym podszedł, objął Harmony i złożył na jej ustach czuły pocałunek. - Jesteś najpiękniejszą dziewczyną na świecie. - wyszeptał.
- Jedziemy?- zapytała Misha - Dianne i Eve z chłopakami są już na miejscu. Dee właśnie przysłała mi tweeta. Ta impreza to coś pięknego...
- Możemy jechać. - odpowiedział Lou.
- Mam znów prowadzić?
- Nie Har, dziś ja przejmę kierownicę. I tak nie mogę pić bo idę jutro do pracy. - Misha odpowiedziała na pytanie. 
Wyszli z domu zamykając go na klucz. Wsiedli do vana. Misha usiadła na miejscu kierowcy, Harry obok niej, Zayn z Violette zajęli tylne siedzenia. Harmony i Louisowi został więc środek. Z imprezowym nastawieniem ruszyli w stronę domu Josh'a Devina.

4 komentarze:

  1. Super! Bardzo fajnie piszesz (chociaż jak dla mnie rozdziały są nieco za krótkie, ale to moje prywatne zdanie), wymyśliłaś fajną historię i ciekawie rozwijasz fabułę. Do tego Lou- BAD BOY <3 Fantastyczny pomysł :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie:
    http://waiting-for-a-girl-like-you.blogspot.com/
    http://i-want-to-be-your-reason-for-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie się zapowiada <3 Czekam na nn <3
    Zapraszam do mnie <3 : http://kazda-ciemna-noc-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Same dialogi, same dialogi, same dialogi. NIE PODOBA MI SIĘ TO x.x
    Może fabuła fajnie się zapowiada, ale styl pisania i tworzenia zdań? Same błędy stylistyczne (zwłaszcza z imieniem Louis - tragedia) + milion błędów składniowych. Źle się czyta.
    Monia, nie chcę cię obrażać czy coś...jednak zanim zaczniesz publikować to co napisałaś, zadbaj o :
    a) Własną betę - jak najszybciej
    b) Upewnij się, że to co piszesz jest zjadliwe dla oka i umysłu.
    -------------
    Jeśli chcesz pisać, najpierw musisz poćwiczyć. Dużo...bardzo, bardzo dużo. Bo Twoje opowiadania są naprawdę słabej jakości. Momentami nawet krzyczą o pomstę do nieba. Przykro mi to pisać, ale taka prawda. Jeśli chcesz tworzyć jakoś w miarę dobrze, ćwicz bardzo duuuuużo. Amen.

    Pozdrawiam, Yushi.

    OdpowiedzUsuń