Przepraszam za zastój na blogu, ale ostatnio nie dość, że nie mam czasu, bo w szkole same sprawdziany to jeszcze brak mi weny :( Jak tylko próbuję coś napisać, to po kilku zdaniach uświadamiam sobie, że to co napisałam nie ma żadnego sensu :( Mam nadzieję, że to nie potrwa już długo i już za kilka dni będziecie mogli śledzić dalsze losy Harmony :) A tymczasem zapraszam na mojego drugiego bloga: "Opowiadania by BaliBliss". Może zainteresuje was coś z mojej starszej twórczości :)
Pozdrawiam :)
BaliBliss
Harmony Tammers zawsze była zaliczana do grzecznych dziewczynek. Jednak gdy spotkała przystojnego członka boysbandu jej życie wywróciło się do góry nogami. Louis Tomlinson nigdy bowiem nie należał do grzecznych chłopców.... Jak teraz potoczy się jej życie? Czy będąc jego dziewczyną może jednocześnie nadal pozostać sobą?
20 października 2013
4 października 2013
Rozdział VIII
- Małżeństwo pełni ważną rolę w życiu człowieka. To pierwszy krok do założenia rodziny - zaczął urzędnik. - Jest ono przyrzeczeniem wiecznej miłości i wierności. Zaynie i Violette, czy jesteście pewni swojej miłości i chcecie przyjąć na siebie trud jakim jest małżeństwo?
- Tak - odpowiedział Zayn
- Tak - potwierdziła Viv
- A więc Zaynie, złóż przysięgę.
- Świadom praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny uroczyście oświadczam, iż wstępuję w Związek Małżeński z Violette Marie Grand i przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe. - zaczął Zayn - Ślubuję Ci zastąpić twojego anioła stróża, gdy ten będzie chciał wziąć urlop, kiedy będzie złamywał nad Toba ręce i skrzydła, ja wtedy będę. Mi nigdy nie zabraknie sił. Podam Ci rękę gdy będziesz tonęła, stanę twarzą w twarz, oko w oko z Twoim wrogiem. Gdy wieczorem po ciężkim dniu zechcesz spać, ja wtedy będę odstraszać złe sny i szeptać Ci czule do ucha: nie bój się, śpij spokojnie, ja tu jestem, ochronię Cię od wszelkiego zła. Ślubuję Ci prawdę, tak piękną i tak zwyczajną. Tą w słońcu czy deszczu. Prawda jest mocą, najważniejszą potęga, niech prawdą będzie wypełnione nasze życie.
- Violette, twoja kolej. - powiedział urzędnik.
- Świadoma praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny uroczyście oświadczam, iż wstępuję w Związek Małżeński z Zaynem Javadd Malikem i przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe. - mówi wzruszona Viv - Obiecuje Ci miłość kobiety, która oddałaby życie za ukochanego mężczyznę, będę Cię kochała do ostatniego tchu... Obiecuję Ci spędzić życie u Twojego boku, szczęśliwe życie w świecie radości ale i smutków, w świecie będącym od teraz naszym światem będę Cię kochać i troszczyć się o Ciebie... Będę Cię wspierać, kiedy ciemne chmury trosk przysłonią słońce naszego szczęścia, obiecuję Ci ciepło w zimne dni, ufność i zdolność do przebaczenia... Przysięgam biorąc na świadków wszystkich tu obecnych że uczynię Cię najszczęśliwszym z ludzi na zawszę...
- Wobec zgodnego oświadczenia obu stron, złożonego w obecności świadków, oświadczam, że Związek Małżeński Pani Violette Marie Grand i Pana Zayna Javadd Malika został zawarty zgodnie z przepisami. Jako symbol łączącego Państwa związku wymieńcie proszę obrączki. - mówi urzędnik.
Zayn zakłada swojej żonie obrączkę na palec. Viv robi to samo, po czym odzywa się urzędnik:
- Dokumentem, który stwierdza fakt zawarcia Związku Małżeńskiego jest Akt Małżeństwa sporządzony w Księdze Małżeństw. Proszę Państwa oraz świadków o podpisanie tego aktu w wyznaczonym miejscu.
Po kolei podchodzą podpisać dokument: najpierw Zayn z Viv, później Niall, a na końcu Harmony.
Rozlega się dźwięk utworu "Toccata et fugue" Jana Sebastiana Bacha. Zayn i Violette wychodzą na zewnątrz. Za nimi idą druhny i goście. Wszyscy składają młodej parze życzenia, po czym kierują się na salę, gdzie piją tradycyjny toast. Zayn i Violette rzucają kieliszkami po czym sprzątają szkło i szykują się do pierwszego tańca.
- Tak - odpowiedział Zayn
- Tak - potwierdziła Viv
- A więc Zaynie, złóż przysięgę.
- Świadom praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny uroczyście oświadczam, iż wstępuję w Związek Małżeński z Violette Marie Grand i przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe. - zaczął Zayn - Ślubuję Ci zastąpić twojego anioła stróża, gdy ten będzie chciał wziąć urlop, kiedy będzie złamywał nad Toba ręce i skrzydła, ja wtedy będę. Mi nigdy nie zabraknie sił. Podam Ci rękę gdy będziesz tonęła, stanę twarzą w twarz, oko w oko z Twoim wrogiem. Gdy wieczorem po ciężkim dniu zechcesz spać, ja wtedy będę odstraszać złe sny i szeptać Ci czule do ucha: nie bój się, śpij spokojnie, ja tu jestem, ochronię Cię od wszelkiego zła. Ślubuję Ci prawdę, tak piękną i tak zwyczajną. Tą w słońcu czy deszczu. Prawda jest mocą, najważniejszą potęga, niech prawdą będzie wypełnione nasze życie.
- Violette, twoja kolej. - powiedział urzędnik.
- Świadoma praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny uroczyście oświadczam, iż wstępuję w Związek Małżeński z Zaynem Javadd Malikem i przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe. - mówi wzruszona Viv - Obiecuje Ci miłość kobiety, która oddałaby życie za ukochanego mężczyznę, będę Cię kochała do ostatniego tchu... Obiecuję Ci spędzić życie u Twojego boku, szczęśliwe życie w świecie radości ale i smutków, w świecie będącym od teraz naszym światem będę Cię kochać i troszczyć się o Ciebie... Będę Cię wspierać, kiedy ciemne chmury trosk przysłonią słońce naszego szczęścia, obiecuję Ci ciepło w zimne dni, ufność i zdolność do przebaczenia... Przysięgam biorąc na świadków wszystkich tu obecnych że uczynię Cię najszczęśliwszym z ludzi na zawszę...
- Wobec zgodnego oświadczenia obu stron, złożonego w obecności świadków, oświadczam, że Związek Małżeński Pani Violette Marie Grand i Pana Zayna Javadd Malika został zawarty zgodnie z przepisami. Jako symbol łączącego Państwa związku wymieńcie proszę obrączki. - mówi urzędnik.
Zayn zakłada swojej żonie obrączkę na palec. Viv robi to samo, po czym odzywa się urzędnik:
- Dokumentem, który stwierdza fakt zawarcia Związku Małżeńskiego jest Akt Małżeństwa sporządzony w Księdze Małżeństw. Proszę Państwa oraz świadków o podpisanie tego aktu w wyznaczonym miejscu.
Po kolei podchodzą podpisać dokument: najpierw Zayn z Viv, później Niall, a na końcu Harmony.
Rozlega się dźwięk utworu "Toccata et fugue" Jana Sebastiana Bacha. Zayn i Violette wychodzą na zewnątrz. Za nimi idą druhny i goście. Wszyscy składają młodej parze życzenia, po czym kierują się na salę, gdzie piją tradycyjny toast. Zayn i Violette rzucają kieliszkami po czym sprzątają szkło i szykują się do pierwszego tańca.
3 października 2013
Rozdział VII
- Oczywiście że zostanę twoją druhną, ale dlaczego wybrałaś właśnie mnie? - spytała zdziwiona Harmony.
- Jak wiesz wychowałam się w domu dziecka i nie mam nikogo poza Zaynem...
- No tak, ale Diannę, Mishę czy Eve znasz o wiele dłużej niż mnie...
- Wiem. Ale one nie mają czasu by pomóc mi w organizacji. Dianne jest prawie cały dzień na planie zdjęciowym, Misha całymi popołudniami siedzi w pracy a rano chodzi na castingi, a Eve ma studia. Potrzebuję kogoś, kto będzie dyspozycyjny, bo ja będę szyła sukienki dla mnie i dla was - moich druhen. A ty właśnie skończyłaś szkołę więc masz czas... Poza tym tylko ciebie widzę w tej roli. Nie wiem dlaczego, ale nie mogę sobie wyobtazić, żeby to była któraś z nich. - odpowiedziała Violette.
- No dobrze. Jest tyle do zrobienia! To od czego zaczynamy? - spytała entuzjastycznie Harmony.
- Może chcesz na początek obejrzeć projekty sukienek?
- Jasne. A potem pójdziemy wybrać tort!
*Pięć dni później. Sobota*
To było pracowite pięć dni dla Harmony. Ciężko było zorganizować w tak krótkim czasie idealny ślub dla Viv i Zayna, ale się udało. Samochód, który ma zawieść parę młodą na ceremonię stoi już pod domem, a sala weselna czeka na przybycie gości. Tort mają dostarczyć w ciągu pół godziny. Harmony odetchnęła z ulgą zakładając swoją piękną, miętową sukienkę. Nie mogła uwierzyć, że Viv zaprojektowała ją wyłącznie dla niej. Oczywiście wszystkie druhny dostały specjalnie uszyte na tą okazję kiecki: dla Dianne seksowna czerwień, dla Mishy elegancka czerń, a dla Eve spokojny fiolet... Ale to było nic w porównaniu z przepiękną suknią pani młodej. Violette nie tylko ją sama zaprojektowała, ale i uszyła. Tej dziewczynie nie idzie odmówić talentu.... Efekt był oszałamiający, a Viv wygląda prześlicznie. Gotowa Harmony zeszła na dół. W salonie zastała wszystkich oprócz Zayna i Nialla, który był jego drużbą. Oni czekają bowiem na miejscu. Harmony zachwyca się wyglądem Violette, sprawdza, czy panna młoda wszystko już ma (coś nowego - suknia, coś starego - buty, coś niebieskiego - podwiązka, coś pożyczonego - sweterek), po czym wszyscy kierują się do wyjścia. Wsiadają w samochody i jadą na miejsce ceremonii. Gdy docierają goście wchodzą do środka i zajmują miejsce. Har razem z Viv czekają przed wejściem. Rozlega się muzyka. Dziewczyny powoli wchodzą do środka. Dianne, za nią Eve, Misha, a na końcu Harmony. Gdy stają na swoich miejscach słychać już pierwsze akty marszu Mendelsona. Do środka wolnym krokiem z bukietem w dłoniach wchodzi panna młoda. Wszystkie oczy skierowane są w jej stronę. Podchodzi na swoje miejsce, podaje kwiaty Harmony i staje obok narzeczonego. Ceremonia się rozpoczyna...
- Jak wiesz wychowałam się w domu dziecka i nie mam nikogo poza Zaynem...
- No tak, ale Diannę, Mishę czy Eve znasz o wiele dłużej niż mnie...
- Wiem. Ale one nie mają czasu by pomóc mi w organizacji. Dianne jest prawie cały dzień na planie zdjęciowym, Misha całymi popołudniami siedzi w pracy a rano chodzi na castingi, a Eve ma studia. Potrzebuję kogoś, kto będzie dyspozycyjny, bo ja będę szyła sukienki dla mnie i dla was - moich druhen. A ty właśnie skończyłaś szkołę więc masz czas... Poza tym tylko ciebie widzę w tej roli. Nie wiem dlaczego, ale nie mogę sobie wyobtazić, żeby to była któraś z nich. - odpowiedziała Violette.
- No dobrze. Jest tyle do zrobienia! To od czego zaczynamy? - spytała entuzjastycznie Harmony.
- Może chcesz na początek obejrzeć projekty sukienek?
- Jasne. A potem pójdziemy wybrać tort!
*Pięć dni później. Sobota*
To było pracowite pięć dni dla Harmony. Ciężko było zorganizować w tak krótkim czasie idealny ślub dla Viv i Zayna, ale się udało. Samochód, który ma zawieść parę młodą na ceremonię stoi już pod domem, a sala weselna czeka na przybycie gości. Tort mają dostarczyć w ciągu pół godziny. Harmony odetchnęła z ulgą zakładając swoją piękną, miętową sukienkę. Nie mogła uwierzyć, że Viv zaprojektowała ją wyłącznie dla niej. Oczywiście wszystkie druhny dostały specjalnie uszyte na tą okazję kiecki: dla Dianne seksowna czerwień, dla Mishy elegancka czerń, a dla Eve spokojny fiolet... Ale to było nic w porównaniu z przepiękną suknią pani młodej. Violette nie tylko ją sama zaprojektowała, ale i uszyła. Tej dziewczynie nie idzie odmówić talentu.... Efekt był oszałamiający, a Viv wygląda prześlicznie. Gotowa Harmony zeszła na dół. W salonie zastała wszystkich oprócz Zayna i Nialla, który był jego drużbą. Oni czekają bowiem na miejscu. Harmony zachwyca się wyglądem Violette, sprawdza, czy panna młoda wszystko już ma (coś nowego - suknia, coś starego - buty, coś niebieskiego - podwiązka, coś pożyczonego - sweterek), po czym wszyscy kierują się do wyjścia. Wsiadają w samochody i jadą na miejsce ceremonii. Gdy docierają goście wchodzą do środka i zajmują miejsce. Har razem z Viv czekają przed wejściem. Rozlega się muzyka. Dziewczyny powoli wchodzą do środka. Dianne, za nią Eve, Misha, a na końcu Harmony. Gdy stają na swoich miejscach słychać już pierwsze akty marszu Mendelsona. Do środka wolnym krokiem z bukietem w dłoniach wchodzi panna młoda. Wszystkie oczy skierowane są w jej stronę. Podchodzi na swoje miejsce, podaje kwiaty Harmony i staje obok narzeczonego. Ceremonia się rozpoczyna...
2 października 2013
Rozdział VI
Harmony obudziła się z mocnym bólem głowy. Obok niej spał wtulony w nią Louis. Popatrzyła na budzik. Była szósta rano. Nie budząc swojego chłopaka wstała z łóżka. Zorientowawszy się, że nadal ma na sobie wczorajsze ciuchy, postanowiła wziąć prysznic. Naszykowała ciuchy na dziś: legginsy w kwiatki, biały t-shirt i czarne conversy, po czym weszła do łazienki. Rozebrała się i weszła pod prysznic. Stojąc w strumieniu ciepłej wody rozmyślała o wczorajszych wydarzeniach. Nie żałowała tego co się stało. Nie miała Louisowi za złe, że wykorzystał sytuację - w końcu sama tego chciała... Mimo tego obiecała sobie że już nigdy nie tknie alkoholu.Wyszła z pod prysznica i włożyła na siebie wybrane wcześniej ciuchy. Włosy wysuszyła suszarką, po czym związała je w wysoki kucyk. Postanowiła nie robić dziś makijażu. Wyszła z łazienki i cicho, tak aby nie obudzić domowników, zeszła do kuchni. Zaczęła szykować sobie śniadanie. Wyciągnęła z szafki pudełko ze swoimi ulubionymi płatkami, było ono jednak puste. Wyrzuciła opakowanie i wzięła zwyczajne płatki zbożowe. Nasypała ich odrobinę do miski, po czym wyjęła z lodówki mleko. Nalała trochę do garnuszka i postawiła na kuchence. Gdy mleko było już ciepłe wlała go do miseczki z płatkami i zaczęła jeść. Gdy skończyła posprzątała za sobą naczynia i włączyła wodę na herbatę. Wrzuciła do kubka torebkę swojej ulubionej cytrynowej Earl Grey i zaczęła szukać tabletek przeciwbólowych. Gdy je już znalazła zażyła jedną i wyłączyła wrzącą wodę. Zalała herbatę wrzątkiem, odczekała chwilę i wyciągnęła torebkę. Z kubkiem w ręce udała się do salonu. Usiadła na kanapie i włączyła telewizor. Przez chwilę skakała po kanałach. W końcu zdecydowała się na powtórkę jakiegoś serialu muzycznego. Oglądała go popijając swój napój. Gdy herbata się skończyła Harmony odstawiła kubek na stolik i położyła się na kanapie. Oglądając telewizję powoli odpłynęła w objęcia morfeusza. Obudziło ją trzaśnięcie drzwi wejściowych. Zwlekła się z kanapy i poszła do swojej sypialni. Louis nadal spał. Usiadła obok niego na łóżku i powoli zaczęła go budzić pocałunkami. Lou szybko odzyskał świadomość i zaczął oddawać całusy. Wsadził Harmony rękę pod koszulkę i zaczął delikatnie jeździć nią po plecach dziewczyny. Już miał zdjąć jej bluzkę, gdy nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Spadaj! - zawołał wściekle Louis.
Mimo tego drzwi lekko się uchyliły. Stała w nich Violette ubrana w jedną z sukienek swojego projektu i przepiękne butach z ćwiekami.
- Nie przeszkadzam? Chciałabym z tobą porozmawiać Har.... - powiedziała.
- Przeszkadzasz. - warknął Lou.
- Louis, uspokój się. Nie Viv, nie przeszkadzasz. Wejdź. O czym chcesz rozmawiać?
Violette podeszła i usiadła na brzegu łóżka. Lou wstał, ubrał koszulkę i spodnie po czym wyszedł z pokoju.
- Rozmawiałam dziś rano z Zaynem na temat naszego ślubu.... - zaczęła Viv. - Doszliśmy do wniosku, że rok narzeczeństwa to wystarczająco długo, a za dwa tygodnie chłopcy jadę w trasę, więc chcemy wziąć ślub w najbliższą sobotę...
- Przecież to już za pięć dni! Wyrobicie się z wszystkimi przygotowaniami? - spytała zdziwiona Harmony
- O tym właśnie przyszłam porozmawiać.Chcę, żebyś została moją główną druhną...
- Spadaj! - zawołał wściekle Louis.
Mimo tego drzwi lekko się uchyliły. Stała w nich Violette ubrana w jedną z sukienek swojego projektu i przepiękne butach z ćwiekami.
- Nie przeszkadzam? Chciałabym z tobą porozmawiać Har.... - powiedziała.
- Przeszkadzasz. - warknął Lou.
- Louis, uspokój się. Nie Viv, nie przeszkadzasz. Wejdź. O czym chcesz rozmawiać?
Violette podeszła i usiadła na brzegu łóżka. Lou wstał, ubrał koszulkę i spodnie po czym wyszedł z pokoju.
- Rozmawiałam dziś rano z Zaynem na temat naszego ślubu.... - zaczęła Viv. - Doszliśmy do wniosku, że rok narzeczeństwa to wystarczająco długo, a za dwa tygodnie chłopcy jadę w trasę, więc chcemy wziąć ślub w najbliższą sobotę...
- Przecież to już za pięć dni! Wyrobicie się z wszystkimi przygotowaniami? - spytała zdziwiona Harmony
- O tym właśnie przyszłam porozmawiać.Chcę, żebyś została moją główną druhną...
Subskrybuj:
Posty (Atom)