20 października 2013

Brak czasu i weny - przepraszam :(

Przepraszam za zastój na blogu, ale ostatnio nie dość, że nie mam czasu, bo w szkole same sprawdziany to jeszcze brak mi weny :( Jak tylko próbuję coś napisać, to po kilku zdaniach uświadamiam sobie, że to co napisałam nie ma żadnego sensu :( Mam nadzieję, że to nie potrwa już długo i już za kilka dni będziecie mogli śledzić dalsze losy Harmony :) A tymczasem zapraszam na mojego drugiego bloga: "Opowiadania by BaliBliss". Może zainteresuje was coś z mojej starszej twórczości :)
Pozdrawiam :)
BaliBliss

4 października 2013

Rozdział VIII

- Małżeństwo pełni ważną rolę w życiu człowieka. To pierwszy krok do założenia rodziny - zaczął urzędnik. - Jest ono przyrzeczeniem wiecznej miłości i wierności. Zaynie i Violette, czy jesteście pewni swojej miłości i chcecie przyjąć na siebie trud jakim jest małżeństwo?
- Tak - odpowiedział Zayn
- Tak - potwierdziła Viv
- A więc Zaynie, złóż przysięgę.
- Świadom praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny uroczyście oświadczam, iż wstępuję w Związek Małżeński z Violette Marie Grand i przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe. - zaczął Zayn - Ślubuję Ci zastąpić twojego anioła stróża, gdy ten będzie chciał wziąć urlop, kiedy będzie złamywał nad Toba ręce i skrzydła, ja wtedy będę. Mi nigdy nie zabraknie sił. Podam Ci rękę gdy będziesz tonęła, stanę twarzą w twarz, oko w oko z Twoim wrogiem. Gdy wieczorem po ciężkim dniu zechcesz spać, ja wtedy będę odstraszać złe sny i szeptać Ci czule do ucha: nie bój się, śpij spokojnie, ja tu jestem, ochronię Cię od wszelkiego zła. Ślubuję Ci prawdę, tak piękną i tak zwyczajną. Tą w słońcu czy deszczu. Prawda jest mocą, najważniejszą potęga, niech prawdą będzie wypełnione nasze życie.
- Violette, twoja kolej. - powiedział urzędnik.
-  Świadoma praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny uroczyście oświadczam, iż wstępuję w Związek Małżeński z Zaynem Javadd Malikem i przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe. - mówi wzruszona Viv - Obiecuje Ci miłość kobiety, która oddałaby życie za ukochanego mężczyznę, będę Cię kochała do ostatniego tchu... Obiecuję Ci spędzić życie u Twojego boku, szczęśliwe życie w świecie radości ale i smutków, w świecie będącym od teraz naszym światem będę Cię kochać i troszczyć się o Ciebie... Będę Cię wspierać, kiedy ciemne chmury trosk przysłonią słońce naszego szczęścia, obiecuję Ci ciepło w zimne dni, ufność i zdolność do przebaczenia... Przysięgam biorąc na świadków wszystkich tu obecnych że uczynię Cię najszczęśliwszym z ludzi na zawszę...
- Wobec zgodnego oświadczenia obu stron, złożonego w obecności świadków, oświadczam, że Związek Małżeński Pani Violette Marie Grand i Pana Zayna Javadd Malika został zawarty zgodnie z przepisami. Jako symbol łączącego Państwa związku wymieńcie proszę obrączki. - mówi urzędnik.
Zayn zakłada swojej żonie obrączkę na palec. Viv robi to samo, po czym odzywa się urzędnik:
- Dokumentem, który stwierdza fakt zawarcia Związku Małżeńskiego jest Akt Małżeństwa sporządzony w Księdze Małżeństw. Proszę Państwa oraz świadków o podpisanie tego aktu w wyznaczonym miejscu.
Po kolei podchodzą podpisać dokument: najpierw Zayn z Viv, później Niall, a na końcu Harmony.
Rozlega się dźwięk utworu "Toccata et fugue" Jana Sebastiana Bacha. Zayn i Violette wychodzą na zewnątrz. Za nimi idą druhny i goście. Wszyscy składają młodej parze życzenia, po czym kierują się na salę, gdzie piją tradycyjny toast. Zayn i Violette rzucają kieliszkami po czym sprzątają szkło i szykują się do pierwszego tańca.

3 października 2013

Rozdział VII

- Oczywiście że zostanę twoją druhną, ale dlaczego wybrałaś właśnie mnie? - spytała zdziwiona Harmony.
- Jak wiesz wychowałam się w domu dziecka i nie mam nikogo poza Zaynem...
- No tak, ale Diannę, Mishę czy Eve znasz o wiele dłużej niż mnie...
- Wiem. Ale one nie mają czasu by pomóc mi w organizacji. Dianne jest prawie cały dzień na planie zdjęciowym, Misha całymi popołudniami siedzi w pracy a rano chodzi na castingi, a Eve ma studia.  Potrzebuję kogoś, kto będzie dyspozycyjny, bo ja będę szyła sukienki dla mnie i dla was - moich druhen. A ty właśnie skończyłaś szkołę więc masz czas... Poza tym tylko ciebie widzę w tej roli. Nie wiem dlaczego, ale nie mogę sobie wyobtazić, żeby to była któraś z nich. - odpowiedziała Violette.
- No dobrze. Jest tyle do zrobienia! To od czego zaczynamy? - spytała entuzjastycznie Harmony.
- Może chcesz na początek obejrzeć projekty sukienek?
- Jasne. A potem pójdziemy wybrać tort!

*Pięć dni później. Sobota*

To było pracowite pięć dni dla Harmony. Ciężko było zorganizować w tak krótkim czasie idealny ślub dla Viv i Zayna, ale się udało. Samochód, który ma zawieść parę młodą na ceremonię stoi już pod domem, a sala weselna czeka na przybycie gości. Tort mają dostarczyć w ciągu pół godziny. Harmony odetchnęła z ulgą zakładając swoją piękną, miętową sukienkę. Nie mogła uwierzyć, że Viv zaprojektowała ją wyłącznie dla niej. Oczywiście wszystkie druhny dostały specjalnie uszyte na tą okazję kiecki: dla Dianne seksowna czerwień, dla Mishy elegancka czerń, a dla Eve spokojny fiolet... Ale to było nic w porównaniu z przepiękną suknią pani młodej. Violette nie tylko ją sama zaprojektowała, ale i uszyła. Tej dziewczynie nie idzie odmówić talentu.... Efekt był oszałamiający, a Viv wygląda prześlicznie. Gotowa Harmony zeszła na dół. W salonie zastała wszystkich oprócz Zayna i Nialla, który był jego drużbą. Oni czekają bowiem na miejscu. Harmony zachwyca się wyglądem Violette, sprawdza, czy panna młoda wszystko już ma (coś nowego - suknia, coś starego - buty, coś niebieskiego - podwiązka, coś pożyczonego - sweterek), po czym wszyscy kierują się do wyjścia. Wsiadają w samochody i jadą na miejsce ceremonii. Gdy docierają goście wchodzą do środka i zajmują miejsce. Har razem z Viv czekają przed wejściem. Rozlega się muzyka. Dziewczyny powoli wchodzą do środka. Dianne, za nią Eve, Misha, a na końcu Harmony. Gdy stają na swoich miejscach słychać już pierwsze akty marszu Mendelsona. Do środka wolnym krokiem z bukietem w dłoniach wchodzi panna młoda. Wszystkie oczy skierowane są w jej stronę. Podchodzi na swoje miejsce, podaje kwiaty Harmony i staje obok narzeczonego. Ceremonia się rozpoczyna...

2 października 2013

Rozdział VI

Harmony obudziła się z mocnym bólem głowy. Obok niej spał wtulony w nią Louis. Popatrzyła na budzik. Była szósta rano. Nie budząc swojego chłopaka wstała z łóżka. Zorientowawszy się, że nadal ma na sobie wczorajsze ciuchy, postanowiła wziąć prysznic. Naszykowała ciuchy na dziś: legginsy w kwiatki, biały t-shirt i czarne conversy, po czym weszła do łazienki. Rozebrała się i weszła pod prysznic. Stojąc w strumieniu ciepłej wody rozmyślała o wczorajszych wydarzeniach. Nie żałowała tego co się stało. Nie miała Louisowi za złe, że wykorzystał sytuację - w końcu sama tego chciała... Mimo tego obiecała sobie że już nigdy nie tknie alkoholu.Wyszła z pod prysznica i włożyła na siebie wybrane wcześniej ciuchy. Włosy wysuszyła suszarką, po czym związała je w wysoki kucyk. Postanowiła nie robić dziś makijażu. Wyszła z łazienki i cicho, tak aby nie obudzić domowników, zeszła do kuchni. Zaczęła szykować sobie śniadanie. Wyciągnęła z szafki pudełko ze swoimi ulubionymi płatkami, było ono jednak puste. Wyrzuciła opakowanie i wzięła zwyczajne płatki zbożowe. Nasypała ich odrobinę do miski, po czym wyjęła z lodówki mleko. Nalała trochę do garnuszka i postawiła na kuchence. Gdy mleko było już ciepłe wlała go do miseczki z płatkami i zaczęła jeść. Gdy skończyła posprzątała za sobą naczynia i włączyła wodę na herbatę. Wrzuciła do kubka torebkę swojej ulubionej cytrynowej Earl Grey i zaczęła szukać tabletek przeciwbólowych. Gdy je już znalazła zażyła jedną i wyłączyła wrzącą wodę. Zalała herbatę wrzątkiem, odczekała chwilę i wyciągnęła torebkę. Z kubkiem w ręce udała się do salonu. Usiadła na kanapie i włączyła telewizor. Przez chwilę skakała po kanałach. W końcu zdecydowała się na powtórkę jakiegoś serialu muzycznego. Oglądała go popijając swój napój. Gdy herbata się skończyła Harmony odstawiła kubek na stolik i położyła się na kanapie. Oglądając telewizję powoli odpłynęła w objęcia morfeusza. Obudziło ją trzaśnięcie drzwi wejściowych. Zwlekła się z kanapy i poszła do swojej sypialni. Louis nadal spał. Usiadła obok niego na łóżku i powoli zaczęła go budzić pocałunkami. Lou szybko odzyskał świadomość i zaczął oddawać całusy. Wsadził Harmony rękę pod koszulkę i zaczął delikatnie jeździć nią po plecach dziewczyny. Już miał zdjąć jej bluzkę, gdy nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Spadaj! - zawołał wściekle Louis.
Mimo tego drzwi lekko się uchyliły. Stała w nich Violette ubrana w jedną z sukienek swojego projektu i przepiękne butach z ćwiekami.
- Nie przeszkadzam? Chciałabym z tobą porozmawiać Har.... - powiedziała.
- Przeszkadzasz. - warknął Lou.
- Louis, uspokój się. Nie Viv, nie przeszkadzasz. Wejdź. O czym chcesz rozmawiać?
Violette podeszła i usiadła na brzegu łóżka. Lou wstał, ubrał koszulkę i spodnie po czym wyszedł z pokoju.
- Rozmawiałam dziś rano z Zaynem na temat naszego ślubu.... - zaczęła Viv. - Doszliśmy do wniosku, że rok narzeczeństwa to wystarczająco długo, a za dwa tygodnie chłopcy jadę w trasę, więc chcemy wziąć ślub w najbliższą sobotę...
- Przecież to już za pięć dni! Wyrobicie się z wszystkimi przygotowaniami? - spytała zdziwiona Harmony
- O tym właśnie przyszłam porozmawiać.Chcę, żebyś została moją główną druhną...