25 września 2013

Prolog

 *miesiąc wcześniej*

Jesteśmy tak różni....
Ja - domatorka. On - imprezowicz.
Ja - zwykła dziewczyna. On - członek sławnego boysbandu.
Ja - nie wyobrażam sobie życia bez mojej rodziny. On - nienawidzi swoich bliskich.
Ja - woda. On - ogień.
A jednak los zechciał, aby nasze drogi się połączyły. 
Nasze pierwsze spotkanie nie należało do przyjemnych - Louis potrącił mnie samochodem gdy wracałam ze szkoły. Złamałam wtedy nogę. Lou był wściekły, że musi zawieść mnie do szpitala. To psuło jego imprezowe plany... Jednak zrobił to. Myślałam wtedy, że więcej się nie zobaczymy, ale już po tygodniu Louis zapukał do moich drzwi. Nadal nie mam pojęcia skąd znał adres. Od tego czasu widywaliśmy się dość regularnie. Chodź często nie potrafiliśmy się dogadać, między nami narodziło się uczucie. Zakochałam się w nim po uszy. Zostaliśmy parą. On poznał moją rodzinę, a ja poznałam jego kumpli i ich dziewczyny. Nie przedstawił mnie swoim rodzicom, o nie. Żeby to zrobić musiałby najpierw wyciągnąć do nich rękę na zgodę, a jego duma jest zbyt wielka, żeby to zrobić. O co się pokłócili? Nie pytajcie... Wiem tylko, że jedyną osobą z jego rodziny, z którą się od czasu do czasu się kontaktuje to najstarsza z jego młodszych sióstr - Lottie. Nawet chłopcy nie wiedzą o co poszło... Parą jesteśmy już od pół roku. Harry twierdzi, że to najdłuższy związek Louis'a odkąd się poznali. Właśnie postanowiliśmy razem zamieszkać - przeprowadzam się więc z rodzinnego domu wprost do wielkiej willi, którą Louis dzieli z Harrym, Niallem, Zaynem. Liamem i ich dziewczynami. Moi rodzice nie pochwalają tego, nie lubią mojego chłopaka. Ale jetem dorosła i mam prawo decydować o swoim życiu. A Louis jest częścią tego życia. Dlatego teraz pakuję swoje rzeczy do pudeł nie zważając na płaczącą matkę i ojca, który nadal próbuje namówić mnie na zmianę zdania. Moja siostrzyczka Michelle jako jedyna twierdzi, że to dobry pomysł. Ona już poznała tą dobrą stronę Louis'a. Wie, że z nim jestem szczęśliwa. Moje ubrania już są w walizkach. Na razie zabieram tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Po resztę Lou przyjedzie jutro. Sprawdzam jeszcze ostatnie szafki. Są puste. Wszystko spakowane. Mogę wychodzić. Louis już czeka pod domem - właśnie dostałam sms'a. Ostatni raz rozglądam się po pustym pokoju. Biorę walizkę i schodzę na dół. Tam ubieram moją ulubioną kurtkę ze skóry w kolorze miętowym i żegnam się z rodzicami. "Na pewno nie zmienisz zdania?" - pyta ojciec. "Nie. Kocham Louisa. Moje miejsce jest przy nim." - odpowiadam. "Wiedz, że to zawsze będzie twój dom. Możesz wrócić kiedy tylko zechcesz." - mówi z płaczem mama. "Wiem" - szepczę cicho i ją przytulam. "Kocham was." - mówiąc to otwieram drzwi i wychodzę w ciemną noc. Wsiadam do auta Louisa, całuję go w policzek, po czym odjeżdżamy w stronę jego domu. W stronę naszego domu. W stronę naszej wspólnej przyszłości...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz