Rozbrzmiały pierwsze takty ulubionej piosenki młodej pary, "All you need is love" Beatlesów. Zayn i Violette wyszli na środek. Goście stanęli w kółku wokół nich. Państwo Malik zaczęli swój pierwszy taniec. Wesele trwało do białego rana. Wszyscy się świetnie bawili. Następnego dnia Harmony obudziły promienie słońca wpadające przez okno. Nie chciała jeszcze wstawać. Wtuliła się w Louis'a i zaczęła rozmyślać jak to będzie gdy chłopaki wyjadą. Został im już tylko tydzień... Do tej pory nie musieli przeżywać rozłąki. A teraz ta trasa koncertowa... Na samą myśl, że Lou będzie musiał ją opuścić z oczu zaczęły cieknąć jej łzy. Na nieszczęście w tym momencie obudził się Louis. Popatrzył na nią zmartwiony.
- Co jest, Har? Czemu płaczesz?
- Nie, nic, nieważne... - odpowiedziała Harmony ocierając łzy i próbując wstać z łóżka. Lou jej jednak na to nie pozwolił. Przyciągnął ją do siebie i przytulił mocno.
- Kochanie, nie okłamuj mnie. Co się dzieje?
- Nic, po prostu tęsknię na samą myśl, że już na tydzień mnie zostawisz...
- Har, nigdy cię nie zostawię! Owszem, wyjadę na trasę, ale myślami i sercem zostaję tutaj, przy tobie.
- Jesteś kochany.
- Tak, wiem, cały ja! - powiedział nonszalancko Lou rozśmieszając tym dziewczynę.
- A jakiś ty skromny! - zachichotała Harmony.
- Och, zawstydzasz mnie. Zamknij się i mnie pocałuj. - zażądał chłopak.
- Najpierw mnie złap! - zapiszczała Har zrywając się z łóżka.
- Osz ty! Niech no tylko cię dorwę! - Louis zaczął gonić swoją dziewczynę po pokoju. Po chwili już była w jego ramionach. Ich usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Jego ręce zaczęły błądzić po jej ciele. Harmony zaczęła się bawić gumką bokserek, w których Louis spał. Na reakcję nie było trzeba czekać długo. Jego penis napęczniał i zaczął się wbijać w podbrzusze dziewczyny. Lou ściągnął koszulę nocną Har. Dziewczyna została w samej bieliźnie. Ich pocałunki stały się coraz bardziej natarczywe. Louis powoli odpiął stanik dziewczyny, po czym powoli go z niej zdjął i rzucił kąt pokoju. Zaczął pieścić jej piersi. Harmony nie została obojętna na jego dotyk. Zaczęła cicho pojękiwać.
- Lou... - westchnęła
- Tak kochanie? - zapytał podniecony do granic wytrzymałości Louis.
- Drzwi. Zamknij je na klucz...
Chłopak udał się w stronę wejścia by spełnić prośbę swojej dziewczyny. W tym czasie ona ułożyła się wygodnie na łóżku. Chłopak położył się obok niej i zdjął jej majtki. Zaczął ją pieścić palcem. Harmony pojękiwała coraz głośniej. Była już na granicy gdy Lou nagle przestał. Ściągnął swoje bokserki. Był w pełnej gotowości. Położył się na Harmony i powoli zaczął w nią wchodzić. Poruszał się w niej wolno. Ich ciała wydawały się stworzone dla siebie. Po chwili zwiększył tempo. Oboje głośno jęczeli. Doszli niemal równocześnie. Spełnieni i zmęczeni położyli się na łóżku. Louis objął Harmony.
- To będzie najdłuższe pół roku w moim życiu - powiedział cicho, po czym oboje zasnęli...