- Lou, on mnie rozerwie!
- Nie bój się kotku. Na początku odrobinę zaboli. Później będzie nam wspaniale.
- No... No dobrze... Ale bądź delikatny...
Louis objął Harmony, po czy ją podniósł i oparł plecami o drzewo.
- Obejmij mnie nogami - polecił.
Tak zrobiła. Zaczął w nią delikatnie wchodzić.
- Lou, boli...
- Wiem kochanie. Wytrzymaj jeszcze chwilę... - powiedział współczująco, po czym jednym szybkim pchnięciem wszedł w nią cały. Harmony krzyknęła z bólu, jednak już po chwili zatopiła się w rozkoszy nowych dla niej doznań. Louis poruszał powoli biodrami na zmianę wchodząc w nią i wychodząc. Przy tym całym czasem ją całował. Oboje pojękiwali lekko. Później Lou położył Har na trawie i zaczął poruszać się w niej coraz szybciej i szybciej. W końcu nadszedł punkt kulminacyjny. Doszli jednocześnie wymawiając przy tym imię swojego partnera. Po wszystkim Lou podciągnął spodnie, zapiął rozporek i położył się na trawie. Harmony ubrała majtki i wtuliła się w swojego chłopaka. Przez długi czas leżeli w cieszy obserwując gwiazdy i wsłuchując się w muzykę dochodzącą z imprezy. W końcu Lou się odezwał.
- Jestem największym szczęściarzem na świecie, wiesz?
- Dalczego?
- Bo mam ciebie. Mogłabyś mieć każdego chłopaka, którego byś chciała, a wybrałaś mnie. Nigdy tego nie zrozumiem. Ale cię kocham, a to jest najważniejsze.
- Ja ciebie też kocham. Ale to ja jestem największą szczęściarą. Właśnie dla tego, że ty mnie kochasz....
- Cieszę się, że byłem twoim pierwszym...
- Ja też się cieszę. Mam nadzieję, że będziesz pierwszym i jedynym.
- Było by cudownie.
- Louis...
- Tak, kotku?
- Czy....
- O co chodzi Har?
- Boję się że się na mnie wkurzysz...
- Obiecuję, że zachowam spokój.
- No bo...
- Mów kochanie.
- Powiedziałbyś mi dlaczego nie masz kontaktu z rodziną? O co się pokłóciliście?
- Czas wracać na imprezę. Pewnie już nas szukają - powiedział wymijająco Louis.
- Czyli mi nie powiesz?
- Może kiedyś, ale nie dziś...
Dlaczego usuwasz moje komentarze? Publikowane notatki, sa po to, by je komentować. Amen.
OdpowiedzUsuń