- Oczywiście że zostanę twoją druhną, ale dlaczego wybrałaś właśnie mnie? - spytała zdziwiona Harmony.
- Jak wiesz wychowałam się w domu dziecka i nie mam nikogo poza Zaynem...
- No tak, ale Diannę, Mishę czy Eve znasz o wiele dłużej niż mnie...
- Wiem. Ale one nie mają czasu by pomóc mi w organizacji. Dianne jest prawie cały dzień na planie zdjęciowym, Misha całymi popołudniami siedzi w pracy a rano chodzi na castingi, a Eve ma studia. Potrzebuję kogoś, kto będzie dyspozycyjny, bo ja będę szyła sukienki dla mnie i dla was - moich druhen. A ty właśnie skończyłaś szkołę więc masz czas... Poza tym tylko ciebie widzę w tej roli. Nie wiem dlaczego, ale nie mogę sobie wyobtazić, żeby to była któraś z nich. - odpowiedziała Violette.
- No dobrze. Jest tyle do zrobienia! To od czego zaczynamy? - spytała entuzjastycznie Harmony.
- Może chcesz na początek obejrzeć projekty sukienek?
- Jasne. A potem pójdziemy wybrać tort!
*Pięć dni później. Sobota*
To było pracowite pięć dni dla Harmony. Ciężko było zorganizować w tak krótkim czasie idealny ślub dla Viv i Zayna, ale się udało. Samochód, który ma zawieść parę młodą na ceremonię stoi już pod domem, a sala weselna czeka na przybycie gości. Tort mają dostarczyć w ciągu pół godziny. Harmony odetchnęła z ulgą zakładając swoją piękną, miętową sukienkę. Nie mogła uwierzyć, że Viv zaprojektowała ją wyłącznie dla niej. Oczywiście wszystkie druhny dostały specjalnie uszyte na tą okazję kiecki: dla Dianne seksowna czerwień, dla Mishy elegancka czerń, a dla Eve spokojny fiolet... Ale to było nic w porównaniu z przepiękną suknią pani młodej. Violette nie tylko ją sama zaprojektowała, ale i uszyła. Tej dziewczynie nie idzie odmówić talentu.... Efekt był oszałamiający, a Viv wygląda prześlicznie. Gotowa Harmony zeszła na dół. W salonie zastała wszystkich oprócz Zayna i Nialla, który był jego drużbą. Oni czekają bowiem na miejscu. Harmony zachwyca się wyglądem Violette, sprawdza, czy panna młoda wszystko już ma (coś nowego - suknia, coś starego - buty, coś niebieskiego - podwiązka, coś pożyczonego - sweterek), po czym wszyscy kierują się do wyjścia. Wsiadają w samochody i jadą na miejsce ceremonii. Gdy docierają goście wchodzą do środka i zajmują miejsce. Har razem z Viv czekają przed wejściem. Rozlega się muzyka. Dziewczyny powoli wchodzą do środka. Dianne, za nią Eve, Misha, a na końcu Harmony. Gdy stają na swoich miejscach słychać już pierwsze akty marszu Mendelsona. Do środka wolnym krokiem z bukietem w dłoniach wchodzi panna młoda. Wszystkie oczy skierowane są w jej stronę. Podchodzi na swoje miejsce, podaje kwiaty Harmony i staje obok narzeczonego. Ceremonia się rozpoczyna...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz